[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Znowu zjadła trochę lodów, apotem, drżąc, odstawiła je na parapet obok siebie.Zsunęłasię z okna i opuścili się na dach obok niego, w pełni terazświadoma, że dzielą ich ledwie centymetry. Muszę ci coś powiedzieć  szepnęła.Wetknął łyżeczkę w lody, po czym, postawił je naparapecie.Uniósł brwi z wyczekiwaniem, a może nawet zlekką ciekawością. Wczoraj coś mi się śniło  ciągnęła, na połyzaskoczona, że poświęcił jej całą uwagę bez zwykłegolekceważącego komentarza. O Poem.jak sądzę dodała.Jego chłodny wyraz twarzy nie zmienił się.  O Poem? Tak. Skinęła głową, przygryzając dolną wargę,obawiając się, że może jednak zostać z tą sprawą sama. Co się stało?  spytał, najwyrazniej traktując jąwystarczająco poważnie, chociaż może sprawiło co jejspojrzenie, szeroko otwarte oczy, błagające, by uwierzył.Jego pytanie było sygnałem, na który czekała. Twoja książka Poego  powiedziała, po czymurwała, bo uświadomiła sobie, że jeśli chce powiedziećresztę, to musi przyznać, że wyrzuciła ją do śmieci.Możenależało nieco zmienić fakty i powiedzieć, że ją zgubiła.Wtedy powstrzymało ją coś jeszcze.Z wnętrzapokoju znowu dobiegło pukanie do drzwi. Isobel?  zawołała mama.Co to miało być?Wieczór kontaktów rodziców z córką? Uch!  jęknęła, wychylając głowę nad parapetem.Pomiędzy dwoma opakowaniami lodów widziała, jakporusza się klamka w drzwiach. Idz  powiedział.Zerknęła na niego, w samą porę, by ujrzeć, jak wtapiasię w cień na dachu.Wyciągnięte nogi skrzyżował wkostkach, a czubki butów stały się jedyną jego częściąwidoczną w snopie światła, które sączyło się z okna. Poczekam. Isobel?  zawołała znowu macka. Dlaczego drzwisą zamknięte?Starając się wyglądać przy tym jak dama, Isobelprzeczołgała się z powrotem przez okno i zamknęła je najciszej, jak potrafiła.Zaciągnęła roletę, by zasłonićlody, po czym otworzyła drzwi. Isobel, co ty. Próbuję się przygotować, żeby wziąć prysznic.Mama przez chwilę patrzyła na nią dziwnie z koszemz brudnymi ubraniami Danny ego wciśniętym pod pachę.Zdobyła się na półuśmiech i powiedziała: Chyba naprawdę czujesz się już lepiej, skoro mi sięodszczekujesz.Isobel zmarszczyła brwi, doznając poczucia winy nawidok słabo maskowanej ulgi matki, że córka wróciła zeświata zombie. Nie odszczekuję się  odparła. O co chodzi? Przyszedł Brad.Przyniósł twoją pracę domową. 20Bez zaproszeniaZastała Brada przy stole kuchennym.Tata siedziałnaprzeciwko, a między nimi piętrzyły się osławione jużksiążki i segregatory z jej szafki.Zdjąwszy szlafrok i narzuciwszy zbyt duży sweter,zeszła ukradkiem po schodach, nasłuchując głosu Brada.Poprzez dzwięki z telewizora nie mogła jednak rozróżnićżadnych słów, a teraz, gdy stanęła w drzwiach i gromiłago wzrokiem, zastanawiała się, jak wiele powiedział.Czywspomniał o Varenie? Z wyrazu jego twarzy, z tegogłupkowatego uśmiechu, wnioskowała, że tylko gawędziłz jej ojcem.Słuchał, jak rata wspomina swoje futbolowewyczyny, może nie poza tym. Isobel  zaczął ojciec ostrożnie, bo najwidoczniejspostrzegł jej minę.Wykrzywiona twarz dziewczyny stężała, bo stało sięjasne, że półtora roku całowania tyłka jej ojcu musiało sięwłaśnie Bradowi opłacić.A chłopak, siedzący tam zbłyskiem w oku, dobrze wiedział, że tak właśnie będzie.Wiedział, że najpewniej nie powiedziała rodzicom o ichrozstaniu.Myśl, że tak dobrze przewidział jej posunięcia,wkurzała ją do tego stopnia, że miała ochotę złapać coś ześciany i w niego rzucić.Sprawa jeszcze się pogorszyła,gdy odezwał się tata.  Uspokój się.Brad przyniósł tylko pracę domową. Tak. Utkwiła spojrzenie w zwodniczo przystojnejtwarzy. Dzięki, bardzo uprzejmy z ciebie chłopak [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • igraszki.htw.pl