[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Zbierał materiałdo reportażu ichociaż temat wybrałsobie dość kontrowersyjny (tropił, zapamiętalejedną z afer, którewstrząsnęły wydziałem architektury w zeszłym roku), wyglądałtak olśniewająco itaki był miły, że panie urzędniczki rozmawiałyz nim długo i serdecznie, aczkolwiek ostrożniedobierały słowa.Dominika, która w Urzędzie Miasta bywaod niedawna, w związku z aktualnie wykonywaną fuchą, io zeszłorocznych aferachnie ma bladego pojęcia, też się dziwnym trafem wkręciła do rozmowy.I wsiąkłana amen.Jarek umiałsię znalezć, błysk w oku mu zalśnił i umówił sięzDominika na małąpopołudniową kawkę.Tak im się świetnie rozmawiało,że przylazł za Domiśką do pracy, do "Banasia",machnąwszy ręką na opracowanie świeżo zdobytego materiału.Zasiadł przy barze, patrzył, jakDominika obsługuje kolejnych klientów, i w przerwach zabawiał jąrozmową.Przyplątała się również Edytka w towarzystwie Kudłatego, któremu robi jakieś folderyreklamoweo jego klimatycznej knajpce.Kudłaty to jej najnowszy nabytek.Kompozytora zbliżej nieznanych nam przyczyn odstawiła od piersijakiśczas temu, co oczywiściewywołało ze strony Dudusia i Barona lawinę mało wybrednychkomentarzy i przytyków.- Warn to się nie dadogodzić, nic anic - fuknęła na nich jakkotka.- Chodzęz nim, to zle, nie chodzę - teżzle.- Da się nam dogodzić, da -powiedział smakowicieBaron, zaglądając jej w dekolt.- Tylkotrzeba się troszkę postarać.Edytka przewróciłaoczami iodmaszerowała.Wróciła po kilku dniach z Kudłatym u boku.Ze względuna długą i zażyłą znajomość z tym ostatnim, jegoznaną powszechnie porywczośćoraz budzące respekt gabaryty, panowie tymrazem powstrzymali się od komentarzy, poprzestającnawestchnieniach.326Dominika na widok Edytki poruszyła się niespokojnie.Lubiłają bardzo,ale doskonale wiedziała, w jaki sposób przyjaciółkadziała na facetów.Ku jej zdumieniu, nic się niewydarzyło.Jarekobdarzył Edynię nieuważnym spojrzeniem, uśmiechnął się i odpowiedział grzecznie napowitanie,a następnie spokojnie wrócił dorozmowy.Dominika stwierdziła,że tym samym uzyskał u niej dodatkowepunkty.Zmiesznie było nazajutrz, bo pracowała zabarem razem z Mięciem.Przylazłam odruchowo, dla odmiany, pozaliczeniu z onkologii musiałam trochę odetchnąć.Posadzili mnie w pierwszym rzędziena teście i szlag trafił moje plany łypania po ludziach.A onkologia nigdynie była moją najmocniejsząstroną.Myślałam,że będzie masakra, ale czytałam pytanie zapytaniem i ze zdumieniem przekonywałamsię, że znam niemalwszystkie odpowiedzi.I teraz nie wiem, czy test był tak łatwy,czy też mi się coś wydawało.Bardzosię tą sytuacją zestresowałam.Znalazłamsięw "Banasiu", zanim zdążyłam zaplanowaćcoś bardziej rozsądnego.Zastałam Dominikę, podśpiewującą pod nosem, i Mietka,któryprzyglądał się jej ukradkiem spod ściągniętych brwi.I oczywiście dokładnie w tej sekundzie pojawiłsię Jarek.Zasiadł przy barze, uśmiechnięty, a Dominika zesztywniała całkiem.Jej myśli były widoczne jak na dłoni.Spodobałjej się nowy znajomy,ale w końcu jejszefem był najlepszy przyjaciel Pawełka, człowiekstały w uczuciach i, jakna barmana, wcale nie taki wyrozumiały.Musiała przyprowadzać Jarka właśnie tutaj?Jedynymusprawiedliwieniem było to, że poprzedniegodnianie myślała o niczym,kompletnie, mózgjej sięrozpuścił pod jego spojrzeniem, niechciała pamiętać nie tylko o Pawle, ale o nikim i niczym.W ogóle.Mietek nie był głupi.Spojrzał szybko na Jarka,na Dominikę,potem znowu na Jarkai podał mu piwo, trzymając je wdwóch palcach, jakbyto był wąż.Podniosłam wzrokznad komputera dokładnie nakońcówkę tejsceny.Wydawało mi się, że brwi Jarkadrgnęły niemal niedostrzegalnie.Wziął piwow dwapalce.Postawił przed sobą i wytarł palcew marynarkę.Dominika zdążyła mi przesłać sms-a: "Mamo, ratuj!".327. Przysiadłam się do baru i ratowałam, jak mogłam.Jarek jest bardzo miłym, interesującym rozmówcą.Po dwóchminutachgadaliśmy tak zapamiętale, że Dominika ściągnęła brwiw grozną kreskę.O co chodzi?Mam odwrócić uwagę Mięciaodnowego nabytku mojej koleżanki czy nie?Mietek pod koniec wieczoru się rozchmurzył, Dominika niebardzo, więc nie wiem w końcu,czy wykonałam zadanie, czy wręczprzeciwnie.W każdym razie wieczór byłbardzo miły.Wnocy śnił mi się Jarek, obudziłam się z uczuciem, że wpatrujesię wemniespojrzeniemuważnym i pełnymciepła.Zdziwiłamsię.Z pamiętnika Dominiki N.Dwudziesty drugiChodzą po świecie takie egzemplarze, na widok którychmięknąnogi wszystkim samicom,niezależnie od wieku, zaangażowaniaz kim innym czy stanu cywilnego.Jarek do nich należy.Zdecydowanie.Niechcący napuściłam naniego Martusię, bo ktojak kto, aleona wydała mi się zupełnieniegrozna.Nie dlatego, żeby jej czegośbrakowało, choć moim zdaniem ubiera się wsposóbdoskonalemaskujący wszelki ślad atrakcyjności,ale.w końcu mężatką jest,szczęśliwą, z trojgiemdzieci, powinna być impregnowanana męskie wdziękijak kurtka z goreteksu.Chciałamwytworzyć w podejrzliwym Mietku wrażenie, że Jareknie jest moim wyłącznymznajomym, ot, po prostu kolejny gość,który pojawił się w towarzystwie i wszyscy sobie z nimgadają.Swoją drogą, Mietekprzesadza.Nie odezwałsię słówkiem,a wiem,że przesadza i już.Czyżby Paweł obarczył go podobnymzadaniem, jak ja Izunię?Mieciozawsześwidrowałmnie wzrokiem,kiedy tylkopodchodził do mnie inny facet niż jegonajlepszykumpel.Ale teraz to już nie świderek.To wiertarkaudarowa.NaJarkateż spojrzał kilka razy z takim wyrazem twarzy, że chyba zostałopacznie zrozumiany jakomój potencjalny facet czy coś [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • igraszki.htw.pl